Rozmowy przy stole: Dominika z @healthylifestyle_domi_

W pracy – pasjonatka sportu i zdrowego stylu życia, w domu – miłośniczka aranżacji wnętrz. Zna sprytne sposoby na urządzenie niewielkiego mieszkania i wie, jak przyrządzić obiad, żeby było smacznie, zdrowo i kolorowo. Dominika Szwed, której profil na Instagramie: healthylifestyle_domi śledzi już ponad 49 tysięcy osób, każdego dnia pokazuje nam swoje niezwykłe i inspirujące wnętrza. Początkowo miał gościć w nich nowoczesny minimalizm, z biegiem czasu okazało się jednak, że to przytulny styl skandynawski na dobre zadomowi się w pierwszym, własnym mieszkaniu znanej instagramerki. Dziś króluje w nim drewno, a sezonowo zmieniane dodatki sprawiają, że zawsze jest kolorowo i pozytywnie. Dominika Szwed zdradzi nam m.in. jak urządzić niewielkie mieszkanie, wygospodarować miejsce do przechowywania i utrzymać porządek przy czworonożnym domowniku. Podpowie również, jak szybko udekorować wnętrze na święta wielkanocne. Jesteście ciekawi? Zapraszamy do lektury!

Bardzo miło nam gościć Cię na łamach naszego portalu w cyklu „Rozmowy przy stole”. Na początek - powiedz proszę naszym czytelnikom kilka słów o sobie.

– Dzień dobry, miło mi Was gościć u siebie w domu. Mam na imię Dominika i od kilku lat moje zainteresowania krążą wokół wnętrz. Prowadząc swój instagramowy profil Healthylifestyle_domi_ staram się zarażać moich obserwatorów nie tylko miłością do wnętrz, ale też zdrowym stylem życia oraz inspiruję zakupowo. Jednak od dziecka najbliższy jest mi sport i właśnie zdrowy styl życia, stąd zajmuję się tym zawodowo w pracy.

Twój profil na Instagramie koncentruje się głównie wokół aranżacji Waszego mieszkania. Od kiedy zajmujesz się tym tematem? Czy jest to Twoja pasja?

– Choć zawodowo zajmuję się zupełnie czymś innym, to wnętrza zaczęły mnie fascynować podczas urządzania naszego pierwszego, wspólnego mieszkania z moim mężem Wojtkiem. I tak jakoś zostało, teraz traktuję to jak jedną ze swoich pasji. Za kilka dni – w trakcje majówki – miną 4 lata odkąd tu mieszkamy. Przez ten czas zmieniło się naprawdę wiele, gdyż nie mieliśmy na początku funduszy, żeby zrobić generalny remont i urządzić to wszystko tak, jak chcemy. Można powiedzieć, że dopiero teraz jest tak, jak zawsze chciałam. Nie ograniczam się jednak i sezonowo zmieniam dodatki, bawię się kolorami, tak aby moje wnętrza nie były tylko biało-szare, bo taka jest jednak ich baza i żeby nie było w nich nudy.

>##### **Pamiętasz moment, gdy po zakupie mieszkania rozpoczęłaś aranżację swojego M?**

>– Na samym początku byliśmy  ...
Pamiętasz moment, gdy po zakupie mieszkania rozpoczęłaś aranżację swojego M?

– Na samym początku byliśmy trochę załamani, bo mieszkanie choć względnie nowe, nie było zupełnie w naszym stylu. Jednak zdecydowała jego lokalizacja i fakt, że chcieliśmy mieszkać już „na swoim”, a nie wynajmować w nieskończoność. Także nie wybrzydzaliśmy, mając nadzieję, że damy radę urządzić je po swojemu. Zrobiliśmy to, co było najważniejsze, żeby móc się wprowadzić, a na resztę plan był później. I tak się stało. Baza, czyli ściany i podłogi zrobione, najważniejsze meble kupione, zamieszkaliśmy w maju. Po ponad roku udało nam się zrobić kuchnię. Wymarzoną, nudną, białą z drewnianym blatem, ale taką chciałam i z perspektywy 3 lat jej posiadania, nie zmieniłabym jej na żadną inną. Wprowadzam sobie różne dodatki i dla mnie nigdy nie jest nudno. Z czasem też pojawiły się nowe meble, dekoracje, mieszkanie stało się coraz bardziej spersonalizowane pod nasze gusta. 1,5 roku temu zdecydowaliśmy się na lifting łazienki. Niestety nie remont, bo trochę przerosły nas koszty oraz bałagan. Pomalowana specjalnymi farbami do płytek i zaaranżowana na nowo, sprawdza się nam świetnie i bardzo ciesze się, że zdecydowaliśmy się na ten krok. Nie jest już groszkowo-zielona i przyjemnie spędza się w niej czas. Rok temu w końcu pojawiła się drewniana ściana w przedpokoju, którą także zrobiliśmy sami. Zawsze chciałam taką mieć, bo kocham drewno.

Który etap aranżacji wspominasz jako największe wyzwanie?

– Myślę, że największym wyzwaniem była właśnie łazienka. Nie byłam na początku przekonana do pomysłu jej malowania. Jednak rok użytkowania takiej u moich rodziców sprawił, że zmieniłam zdanie. Obawy były, ale niesłuszne. Wszystko poszło bardzo sprawnie, dość niskim nakładem finansowym. Mąż spisał się na medal i po kilku dniach, jak wszystko dobrze wyschło, mogliśmy cieszyć się nowym wnętrzem. Minęło już 1,5 roku i farba jest u nas w takim samym stanie, jak tuż po malowaniu. To była dobra decyzja.

Czy od początku wiedziałaś, że chcesz, by Twoje mieszkanie było urządzone w stylu skandynawskim?

– A tu Was może zaskoczę, ale nie. Ja nie lubiłam drewna, choć trudno w to teraz uwierzyć. Tak naprawdę miał być styl nowoczesny. Szare i białe ściany, białe meble, szare i srebrne dodatki. Zero koloru, dość surowo. Po roku zrozumiałam, że to jednak nie jest wnętrze, w którym się dobrze czuję i od tego czasu zaczęło się już robić bardziej skandynawsko. Myślę, że ostatecznie wyszło przytulnie i jest tak po mojemu. Nie chciałam nigdy kopiować czyjegoś wnętrza, miało być tak, jak ja chcę i tak jest.

Mimo, że w Waszym mieszkaniu dominuje styl skandynawski, z pewnością obserwujesz inne trendy. Pokusisz się o wytypowanie tych, które w najbliższym czasie szczególnie mocno zaznaczą swoją obecność w polskich domach?

– Osobiście zachwycają mnie wnętrza, w których są elementy eklektyzmu. Kolory, faktury, to, że ich właściciele nie boją się łączyć tak pozornie różnych i często na pierwszy rzut oka nie pasujących do siebie elementów. Ja chyba jednak tak nie umiem, więc zachwycam się u innych. To, co ostatnio w trendach najbardziej mi się spodobało, to wracająca moda na welwet i zdecydowany kolor. Jestem miłośniczką tej tkaniny i zieleni, co myślę widać w moim mieszkaniu. Kto wie, może nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa, bo chodzi za mną od dawna piękna butelkowa ściana.

Wasze M nie należy do największych. Zdradź proszę naszym czytelnikom kilka sekretnych wskazówek - jak urządzić małe, lecz funkcjonalne mieszkanie?

– Tak, nasze mieszkanko ma tylko (choć dla niektórych pewnie aż) 46m2. Nie jest zbyt ustawne, więc lekko nie było, jednak dość szybko udało nam się znaleźć na nie koncepcję. Zdecydowaliśmy się przedzielić salon narożnikiem, tworząc dzięki temu dwie strefy – telewizyjną i relaksu oraz jadalnianą, która jest jakby kontynuacją kuchni. Takie ustawienie sprawdza się idealnie i jest bardzo funkcjonalne. Kuchnia tez musiała być dobrze przemyślana, zachowaliśmy ciąg roboczy, mimo tego, że ma ona mały metraż. Sypialnia jest malutka, mieści tylko łóżko (na szczęście z szufladami, więc miejsce na przechowywanie jest zapewnione) oraz szafę. Dla naszej dwójki jest dobrze, choć oczywiście marzy mi się garderoba.

>##### **Jak, przy 46 m2, dwóch osobach i czworonogu, radzicie sobie z przechowywaniem? Dla wielu, może się wydawać to s ...
Jak, przy 46 m2, dwóch osobach i czworonogu, radzicie sobie z przechowywaniem? Dla wielu, może się wydawać to sporym wyzwaniem.

– Na szczęście mamy sporo schowków, dwie duże szafy. Nie lubię mieć rzeczy na wierzchu (z wyjątkiem dekoracji), więc wszystko, nawet kosmetyki, musi być pochowane. W łazience jest zarówno prysznic, jak i wanna. Lubię to rozwiązanie, jednak jest ono po poprzednich właścicielach i nie mieliśmy z tym nic wspólnego. W przyszłości, po generalnym remoncie łazienki na pewno będzie inaczej. Rzeczy Ediego nie zajmują dużo miejsca, ma swój kącik sypialniany, do zabawy oraz z jedzeniem i piciem, wszystko udało się zaaranżować bez problemów z miejscem. Starałam się wybierać dla niego takie produkty, które naturalnie wkomponują się we wnętrze.

Finalnie - gdybyś miała krótko podsumować - zalety i wady niewielkich mieszkań.

– Wydaje mi się, że jednak wolałabym mieć większe mieszkanie. Taki jeden dodatkowy pokój i garderoba byłoby dla mnie wystarczające. W małym mieszkaniu naprawdę trzeba uważać, żeby samemu się nie przytłoczyć ilością przedmiotów. Jako typowa kobieta lubiąca zakupy miewam momenty, że chcę kupić wszystko. Teraz już jednak selekcjonuję. Kiedy chcę zmienić dekorację to pozbywam się jednej (sprzedaję lub oddaję) i dopiero wtedy wiem, że mogę postawić nową rzecz. Dzięki temu nauczyłam się niegromadzenia nadmiaru rzeczy i umiejętności pozbywania się ich bez sentymentu, chyba że coś jest szczególną pamiątką, ale takich nie ma dużo. Zaletą na pewno jest to, że małe mieszkanie łatwo urządzić tak, żeby było przytulne, wadą – łatwo przesadzić i zrobić bałagan. Ale ja swoje bardzo lubię, takie, jakie jest.

Niektórzy mówią, że aranżacja wnętrz to nieustanna podróż. Czy planujesz w najbliższym czasie zmienić coś w swoim mieszkaniu?

– Ja zmieniam coś w swoim mieszkaniu średnio raz w miesiącu. Oczywiście żartuję, remontów nie robimy aż tak często, bo mój mąż szczęśliwy by nie był. A że robimy wszystko sami, to trzeba też znaleźć na to czas. Jak wspomniałam wcześniej, może w wakacje zabierzemy się za jakieś malowanie, kto wie. Marzy mi się nowa sofa, także odkładam fundusze. A na najbliższe dni – dokończenie aranżacji balonu, gdyż w tym roku jest zupełnie inny niż w poprzednich sezonach. Myślę, że na pełen efekt trzeba będzie poczekać jeszcze kilka dni, gdyż dekoracja „tworzy się” przeze mnie własnoręcznie.

Jak wspomnieliśmy wcześniej - niedawno do Waszego wnętrza zawitał nowy członek rodziny - Edi (pies rasy Shitzu, przyp. red.). Wielu właścicieli małych mieszkań obawia się, że decydując się na czworonoga będą musieli iść na wiele ustępstw. Czy tak rzeczywiście jest? Czy Wasze 46 m2 to wystarczająca przestrzeń dla małżeństwa z psem? Inną sprawą jest bałagan - nie ukrywajmy, psy nie są wielkimi czyściochami. Jak sobie z tym radzisz?

– Tak, od ponad miesiąca jest z nami najkochańszy słodziak na świecie Edi, zwany też Edkiem. Bałam się tego, jak będzie, nie miałam nigdy psa, mąż tak. Okazało się, że była to naprawdę wspaniała decyzja, bo nie wyobrażam sobie teraz tego domu bez niego. Wiadomo – on czyściochem nie jest, bo przy jego dość długim już włosie, piaskownicę mamy gratis po każdym spacerze w deszczu. Ale to nic, ja lubię sprzątać, chwila moment i po sprawie. Poza tym on jest taki śmieszny, że jak wraca do domu brudny to kładzie się i za bardzo nie rusza, tak jakby chciał najpierw wyschnąć. Po czym wstaje, a piasek zostaje na podłodze, Pańcia sprząta i po kłopocie. Co do ustępstw to w sumie żadnych nie było, Edi chyba od razu wyczuł klimat i wie, że nie może nic niszczyć. Nie wiem skąd on to wie, ale naprawdę nie zostawił jeszcze swoich zębów na niczym, a już jest w trakcie ich wymiany. Także trafił nam się, odpukać, bezproblemowy Shih Tzu i oby tak było dalej. Od pierwszych chwil z nami wszystkiego go uczymy, więc mam nadzieję, że wyrośnie na mądrego pieska, w sumie już teraz taki jest.

Gdybyś miała wskazać ulubione pomieszczenie w swoim mieszkaniu, w którym szczególnie lubisz spędzać czas, z którego jesteś wyjątkowo dumna - które by to było?

– Osobiście jestem najbardziej dumna z kuchni i jadalni, bo jest dokładnie taka jaką chciałam. Udało mi się samodzielnie wszystko zaplanować i wybrać. Lubię też swój balkon w sezonie, bo mimo mieszkania na blokowisku, w ciepłe dni można się na nim zrelaksować. Mam też wrażenie, że on jest taki „mój” i nikt takiego nie ma. No i oczywiście nie mogę zapomnieć o łazience – odkąd nie jest w kolorze groszkowym z motylkami, bardzo przyjemnie spędza się w niej czas.

>##### **Zostając w temacie ulubionych - obserwując Cię na Instagramie widać, że uwielbiasz kubki. Dlaczego? Czy któryś  ...
Zostając w temacie ulubionych - obserwując Cię na Instagramie widać, że uwielbiasz kubki. Dlaczego? Czy któryś z nich jest dla Ciebie szczególnie ważny?

– Tak, jestem maniaczką. Sama nie wiem skąd to się wzięło. Zanim się tu wprowadziłam miałam komplet 4 takich samych, granatowych kubków i jakoś żyłam. To chyba wina Instagrama, tutaj tyle kaw w pięknych kubkach, że człowiekowi ciężko na sercu pić z byle czego. Mój mąż nazwał mój nałóg (bo mam też drugi, zbyt wielka miłość do butów) - butkubkoholizm i jak widzi, co przychodzi w nowej paczce, to już się łapie za głowę. A jak wracam ze sklepu z nowym kubkiem, to staram się go upchnąć gdzieś głęboko w szafce i na pytanie – „Kochanie, to nowy kubek?” odpowiadam „Ależ skąd, przecież to stary już, tylko rzadko z niego piję”. Sentymentu do żadnego nie mam, bo wszystkie są dla mnie równie ważne.

Pamiętamy, że w ubiegłym roku miałaś piękny balkon. Za oknem coraz cieplej - czy w tym roku również planujesz poświęcić więcej uwagi temu miejscu?

– Tak, tak – zdecydowanie. Aranżacja sprzed roku troszkę mnie już znudziła i w tym sezonie postanowiłam postawić na coś innego. Balkon jest w fazie aranżowania. Projekt w mojej głowie już jest, materiały też, niektóre elementy już powstają, także mam nadzieję, że finalnie wyjdzie nie gorzej niż rok temu. Pochwalę się niebawem na profilu.

A zanim przyjdzie lato i spędzanie ciepłych wieczorów na balkonie, czeka nas Wielkanoc. Już wiesz jak zaaranżujesz wnętrze na te święta?

– Jeśli chodzi o Wielkanoc to nie szaleję za bardzo. Nigdy nie czułam klimatów zajączków i baranków, dlatego moje dekoracje są minimalistyczne i raczej bardziej wiosenne niż stricte Wielkanocne. Są dwa zające, dekoracja z mchu i jajeczek, wianek na drzwiach z gałęzi, ale to tyle. Stawiam raczej na świeże kwiaty, a w dekoracji stołu na pastele, motywy kwiatowe i złoto. Poza tym należę do osób, które raczej przed świętami nie wariują. Sprzątam na bieżąco, gotuję tyle, ile potrzeba, nie wyrzucając dzięki temu zepsutego jedzenia po świętach. Ma być przede wszystkim rodzinnie, radośnie i miło.

Dziękujemy za rozmowę!

Data publikacji:

Mogą Cię zainteresować
Inne artykuły w kategorii Wywiady
Zobacz więcej artykułów w kategorii Wywiady
Komentarze